Mon Coteau, czyli historia Morskiego Oka

Mon Coteau, czyli historia Morskiego Oka

W XVIII wieku nad przyszłością Mokotowa zawisły czarne chmury. Rozwijająca się dotychczas osada leżąca wzdłuż ważnego traktu handlowego i komunikacyjnego wiodącego z Warszawy do Piaseczna, została oddzielona od miasta wałami. W latach 70. XVIII wieku, Stanisław ks. Lubomirski polecił wznieść okopy otaczające Warszawę pierścieniem i odcinające ją od leżących poza wałami wsi i osad. Umocnienia miały zapobiegać szerzącym się epidemiom dżumy przez kontrolowanie ruchu z i do miasta. Szczęśliwie jednak dla Mokotowa, tereny te upodobała sobie małżonka marszałka wielkiego koronnego ks. Lubomirskiego. Zachwycona malowniczym ukształtowaniem terenu i romantycznym krajobrazem postanowiła wznieść tu dla siebie rezydencję.

Izabela (a właściwie Elżbieta) z Czartoryskich Lubomirska, była jedną z najzamożniejszych kobiet w ówczesnej Europie i z całą pewnością, najzamożniejszą w Rzeczypospolitej. Córka wojewody ruskiego Augusta Czartoryskiego i żona marszałka wielkiego koronnego Stanisława ks. Lubomirskiego związanego ze stronnictwem Czartoryskich była kobietą niezwykle wyszktałconą. Zawsze podążała za modą, uwielbiała strojne suknie (zwłaszcza w kolorze błękitnym) falbanki i koronki. W towarzystwie była niezbyt lubiana, mówiono bowiem, że jest egocentryczna i próżna.

W 1771 roku księżna zaczęła skupować grunty pod budowę kolejnej ze swoich licznych rezydencji. Nabyte przez nią tereny sięgały od drogi wiodącej do Piaseczna po drogę do Wilanowa (dziś ulica Belwederska). Wkrótce rozpoczęto budowę podmiejskiej willi, którą zaprojektował architekt królewski Effraim Schroeger. Otoczenie pałacu, czyli ogród oraz pawilony zaprojektował natomiast Szymon Bogumił Zug, kolejny architekt na usługach króla. Izabeli Lubomirskiej zależało na tym, aby jej podwarszawska posiadłość pod każdym względem była doskonalsza niż romantyczny park w Powązkach należący do jej bratowej, Izabeli z Flemingów Czartoryskiej.

Budowę pałacyku ukończono w 1775 roku. W latach 1776-1779 w parku powstały między innymi: Domek Flamandzki (zwany Glorietą Flamandzką), wieża z gołębnikiem oraz zabudowania gospodarskie. Wnętrze willi uzupełniły rozmaite sprzęty i dzieła sztuki z kolekcji samej księżnej. W 1786 roku wschodnia elewacja (od ogrodu) przeszła pierwszy remont. Nową fasadę zaprojektował Szymon Bogumił Zug.

Izabela z Czartoryskich Lubomirska i Stanisław Lubomirski

Romantyczny, niemal dziki park rozciągający się na falującym terenie prawiślanej skarpy, z pięknym pałacykiem, stawami, strumieniami krystalicznie czystej wody i kaskadami pozostawił w tyle ówczesne posiadłości magnackie i mógł konkurować jedynie z parkiem w Puławach...rodową posiadłością Czartoryskich. Księżna Izabela ten romantyczny zakątek ochrzciła francuską nazwą „Mon Coteau”, czyli „Moje Wzgórze”. O urokach tego miejsca poeta Wincenty Wielądko pisał: 


O najmilsza przechadzko!

Miły Mokotowie.

Pióro cię nie opisze,

Ni słowo opowie.

Działalność Izabeli Lubomirskiej wkrótce zaczęła przynosić owoce. Podupadający Mokotów szybko stał się modny. W sądziedztwie pięknego parku należącego do księżnej, swoje wille miały dwie siostry króla Stanisława Augusta, Elżbieta Branicka i Ludwika Zamoyska. Po śmierci Stanisława Lubomirskiego, Izabela kontynuowała prace nad upiększaniem pałacyku. Wzniosła też kolejne wille, w tym w leżącym nieopodal „Mon Coteau” zwierzyńcu (dziś Królikarnia). Wkrótce posiadłość tę sprzedała szambelanowi króla Stanisława Augusta Poniatowskiego – Karolowi Tomatisowi, hrabiemu de Valery, dyrektorowi teatrów królewskich.    

W 1805 roku w Gloriecie Flamandzkiej zamieszkała w wielkiej tajemnicy niezwykła para – król Francji Ludwik XVIII z żoną Marią Józefiną. Para królewska uciekła z ogarniętej rewolucją Francji w 1798 roku. W latach 1801-1805, gościli w Białym Domku w Łazienkach Królewskich. Później na zaproszenie księżnej Izabeli Lubomirskiej, królewska para przeniosła się do Mokotowa.

Autor nieznany, Brama folwarku w Mokotowie (pocz. XIX w.)

W 1820 roku córka Izabeli, Aleksandra z ks. Lubomirskich, romantyczny park przekazała swojemu synowi – Aleksandrowi hr. Potockiemu, ten zaś po rozwodzie z Anną z Tyszkiewiczów (jedną z najgłośniejszych kobiet pierwszej połowy XIX wieku), oddał jej posiadłość. Nowa właścicielka kontynuowała dzieło księżnej Lubomirskiej. Zadbała o romantyczny charakter parku, a w 1825 roku zleciła przebudowę pałacyku. Neogotycki charakter willi nadał wybitny architekt Henryk Marconi. Przebudowie poddano również wnętrza. Sali jadalnej i sieni pałacu nadano pseudogotycki styl, utworzono bibliotekę i salę mieszczącą kolekcję waz etruskich. Stojąca przy dzisiejszej ulicy Puławskiej Glorieta została przebudowana w stylu orientalnym i nadano jej nową nazwę – Domek Mauretański.

W czasie powstania lisotopadowego pałac ucierpiał w wyniku ostrzału artyleryjskiego. W tym czasie nową właścicielką posiadłości była Anna hr. Potocka Dunin-Wąsowiczowa. W 1832 roku zleciła ona odbudowę pałacu, której ponownie podjął się Henryk Marconi. W latach czterdziestych XIX wieku Mokotów zmienił się w popularne letnisko. Świeże powietrze, przejrzyste strumienie, zarybione stawy i urzekający, romantyczny park przyciągały tłumy mieszkańców Warszawy spragnionych wypoczynku w miejscu niezbyt odległym od miasta.
   
W 1845 roku pałac hrabiny Dunin-Wąsowiczowej, wraz z otaczającym go ogrodem kupił zamożny mieszczanin, litograf warszawski Franciszek Karol Szuster. Wraz z willą przejął jej wyposażenie – zabytkowe meble i cenne obrazy, w tym dzieła Marcellego Bacciarellego. Szuster nie tracąc czasu zabrał się za przebudowę pałacu i przekomponowanie parku pod kątem jego nowych funkcji.  Przebudowy willi w modnym wówczas stylu neorenesansowym podjął się architekt Adam Idzikowski. W ogrodzie od strony dzisiejszej ulicy Dworkowej wyrosły domki letniskowe. Wyremontowano również pawilony ogrodowe i zainstalowano w nich urządzenia grzewcze. Wkrótce w jednym z pawilonów stojącym przy dzisiejszej ulicy Belwederskiej, otwarto restaurację o nazwie „Promenada”. W 1845 w celu odzyskania nakładów finansowych poniesionych w czasie remontów, Szuster część ogrodową parku wydzierżawił Antoniemu Kaweckiemu. W części obfitującej w glinę, miała powstać cegielnia.  

 Franciszek Szuster, "Promenada na Mokotowie", litografia. "Tygodnik Ilustrowany" (1896)

Przed pierwszą wojną światową dzierżawcą terenu został przedsiębiorca Marian Jung. Na terenie parku księżnej Lubomirskiej powstała luksusowa restauracja, drewniany teatr mieszczący kilkadziesiąt osób, estrady dla orkiestr i kabaretów oraz kioski sprzedające słodycze, napoje, confetti oraz serpentyny. Przy stawie wyrosła przystań z łódkami do wynajęcia na godziny oraz wysoka wieża, na której skoczkowie wykonywali popisy. W zachodniej części jeziorka przerzucono nad wodą malowniczy mostek.

Romantyczny park krajobrazowy przeobraził się w lunapark. Sztrzelnice, karuzele, huśtawki, diabelski młyn, loterie i sale tańca składały się na jeden, rozrywkowy kompleks nazwany „Promenadą”, czynny od kwietnia do końca września. Wstęp do ogrodu w dni robocze był bezpłatny, w niedziele i święta opłacie podlegały niektóre atrakcje.

W ogrodzie rozrywek Junga grały orkiestry wojskowe i tria fortepianowo-smyczkowe. Od godziny 15 odwiedzający park mogli obejrzeć widowisko cyrkowe pod gołym niebem, a o 19 rozpoczynał się spektakl teatralny w niewielkim pawilonie. Grano głównie sztuki polskich autorów: Bałuckiego, Fredry czy Zapolskiej, jednak największą popularnością cieszyły się przeróbki dzieł Sienkiewicza, głównie „Krzyżaków”, w których w roli Juranda ze Spychowa występował sam Marian Jung, właściciel i dyrektor przybytku. Na widowni nigdy nie było wolnych miejsc, a ci, którym nie udało się wejść, musieli obejść się smakiem i przy dźwiękach orkiestry znaleźć w parku inne zajęcie. Zabawę kończył o godzinie 23 pokaz sztucznych ogni.

Ogłoszenie prasowe, "Kurier Warszawski" (1898) 

Wybuch pierwszej wojny światowej na kilka lat przerwał działalność „Promenady”. W roku 1919 syn Mariana Junga, również Marian, wznowił zabawy w miejscu ludowych rozrywek założonym przez ojca. Młody Jung, student Politechniki Warszawskiej i Warszawskiej Szkoły Dramatycznej, objął artystyczne kierownictwo imprez i reżyserkę. Zabawy w „Promenadzie” cieszyły się równie wielkim powodzeniem jak przed wojną. Dzięki ambitnemu kierownikowi poziom artystyczny przedstawień znacznie wzrósł, jednak niedługo Jungowie cieszyli się powodzeniem interesu. Na terenie Parku Praskiego powstawał właśnie nowy „Lunapark”, który odebrał znaczną część spragnionej nowości klienteli „Promenady”.  Wkrótce kłopoty finansowe przyczyniły się do jej upadku.

Podczas II wojny światowej park znacznie ucierpiał, a pałac Szustra doszczętnie spłonął w czasie powstania warszawskiego. W parku zachowało się jednak mauzoleum Szustrów – niewielka kaplica grobowa stojąca na zboczu skarpy, która przetrwała również ciężkie walki powstania warszawskiego, jakie toczyły się na Mokotowie. 

W latach 1962-65 pałac został odbudowany w stylu neogotyckim pod kierunkiem Jerzego Brabandera. Obecnie jest siedzibą Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego. Na miejscu dawnej glinianki, z której wydobywano glinę do pobliskiej cegielni powstał staw Morskie Oko, od którego swoją nazwę wziął cały park.

Dziś Park Morskie Oko zajmuje obszar nie tylko dawnej „Promenady” i prywatnego parku Szustra, ale również teren między ulicami: Dworkową i Willową. W dolnej części parku, poniżej skarpy mokotowskiej,  znajduje się staw, który otrzymał nazwę tatrzańskiego jeziora. Dlaczego? Być może poniższe zdjęcie Wam podpowie :)

Park Morskie Oko, "Stolica" 1960, nr 28

Ciekawostką jest, że Jerzy Waldorff, pisarz, publicysta, krytyk muzyczny i wieloletni opiekun Starych Powązek, był spokrewniony z rodziną Szustrów przez swoją matkę Joannę. Sam zawsze podkreślał, że matka jego wywodziła się od tych słynnych Szustrów, do których należało pół Mokotowa. Pisał również o tym w Tańcu życia ze śmiercią.

Drugą ciekawostką może być natomiast fakt, że ulica Jarosława Dąbrowskiego na Starym Mokotowie, do 1951 roku upamiętniała Franciszka Szustra, dawnego właściciela okolicznych dóbr.

Źródła zdjęć i informacji:

1. Encyklopedia Warszawy, PWN.

2. Dzieje Mokotowa, PWN.

2. Archiwalne numery "Stolicy" (1960, nr 28).

3. J. Kasprzycki, Korzenie miasta, tom 4.

4. T. W. Świątek, Mokotów poprzez wieki.

 

Dział:

Komentarze

  1. Portret użytkownika Dociekliwy
    Dociekliwy 30-01-2013 03:43
    Witam! Który staw miał nazwę tatrzańskiego? Ze zdjęcia niestety nie mogę tego wywnioskować, a we wskazanym numerze Stolicy nie ma tego zdjęcia:( A najbardziej zaintrygował mnie ten budynek w tle, bo ta perspektywa sugeruje jakoby staw był wyżej na skarpie, a budynek w dole. Będę wdzięczny za pomoc w rozszyfrowaniu.
  2. Portret użytkownika Amalia
    Amalia 30-01-2013 13:56
    Witam, nazwę tatrzańskiego jeziora (Morskiego Oka w Tatrach), otrzymał staw w parku na Mokotowie. Nie chodziło o nazwę "tatrzański staw", a pochodzenie pierwowzoru. Ponieważ położenie warszawskiego stawu oraz jego kolor budziło skojarzenia z Morskim Okiem, nadano mu tę samą nazwę. Jeśli chodzi o budynek w tle, to nie dociekałam do tej pory, co to takiego. Nie zgodzę się jednak z tym, że zdjęcie pokazuje jakby był położony niżej niż staw. Proszę zwrócić uwagę (zdjęcie można ściągnąć i powiększyć), że fotograf stał w wysokim punkcie skarpy. Blok znajduje się mniej więcej na tej samej wysokości. Być może jest to budynek mieszkalny z adresem Puławska 43. Pewności jednak nie mam. Nie wiem też, w którym roku powstał, żeby to zweryfikować.
  3. Portret użytkownika Dociekliwy
    Dociekliwy 30-01-2013 22:04
    Rzeczywiście, nadinterpretowałem tekst :) Fragment:"W dolnej części parku..." zasugerował mi, że któryś staw, przy ul. Spacerowej lub stawy przy Ul. Promenady, otrzymał dodatkowo nazwę, a ten budynek zamieszał do końca. Dziękuję za wyjaśnienie! Po prostu nie poznaję "swojego" parku :) A budynkowi tak łatwo nie odpuszczę. Pozdrawiam! PS: A tak w ogóle to bardzo fajny artykuł!
  4. Portret użytkownika Dociekliwy
    Dociekliwy 31-01-2013 22:57
    Z wielką pomocą ojca rozszyfrowaliśmy zdjęcie:) Otóż nie jest to zdjęcie stawu Morskie Oko, a mniejszego stawu położonego niżej, przy ul. Spacerowej. Widoczny budynek, jest to obecny hotel "Hera" przy Belwederskiej 26/30.
  5. Portret użytkownika Amalia
    Amalia 01-02-2013 10:11
    Wczoraj trochę się nad tym zastanawiałam. Byłam również w Parku i zrobiłam kilka zdjęć, niestety żaden z budynków nie pasował do tego ze zdjęcia. Pomyślałam więc, że być może faktycznie nie chodzi o staw Morskie Oko. Dziękuję bardzo za rozszyfrowanie tej zagadki. Ja próbowałam podpytać mieszkańców Mokotowa, których spotkałam w Parku, jednak nikt nie umiał mi odpowiedzieć na pytanie cóż to za konstrukcja w tle. Zdjęcie jest bardzo mylące - fotograf stał na jakimś wzniesieniu (może górka usypana z piachu wygrzebanego pod ukształtowanie stawu?), kształt i otoczenie do złudzenia przypominają dzisiejsze Morskie Oko. A jednak minęło 50 lat i trochę się pozmieniało... :)
  6. Portret użytkownika PiotrQ
    PiotrQ 23-01-2014 19:33
    Myślę jednak, że jest to większy ze stawów, poniżej skarpy przy Dworkowej, a budynek w tle to raczej na pewno budynek przy Belwederskiej 26/30, który powstał w 1953 r. jako akademik Wyższej Szkoły Nauk Społecznych w Warszawie. Trochę myląca perspektywa zdjęcia, w oddali dopiero zakładany układ parku (posadzone dopiero co obecne wysokie topole), po lewej stare drzewa w ogrodach wilii przy Willowej i Słonecznej. Przeciwko dolnemu stawowi przemawia to, że jego brzegi właściwie nigdy nie były tak wysokie, zaraz za nim biegła linia tramwajowa, a pomiędzy torami i Belwerderską była łąka z boiskiem (obecnie teren przedstawicielstwa handlowego Rosji i hotelu Hyatt). Mieszkałem tam przez ponad 25 lat, moi rodzice do 1999 roku, a ja całkiem niedawno (w grudniu 2013) robiłem krótką sesję zdjęciową w ramach projektu "Warszawa - kwadrans po siódmej". Pozmieniało się całkiem, ale nie wszystko :)

Dodaj komentarz